EP09 to moja ulubiona lokomotywa. Kompletnie nie przeszkadza mi fakt, że jest ona niezwykle awaryjną i przestarzałą konstrukcją.
W latach 90-tych XX. wieku, kiedy byłem dzieckiem, EP09 była uosobieniem szybkiego podróżowania koleją. To właśnie "dziewiątki" prowadziły pociągi, na które wystawiano bilety przez stację Idzikowice, na której zresztą nigdy się nie zatrzymywały. Pociąg pasażerski przejeżdżający przez Idzikowice oznaczał trzy rzeczy. Po pierwsze - był to pociąg Express lub InterCity, z bardzo drogim - jak na ówczesne czasy - biletem. Po drugie - zazwyczaj kursowały na nim wagony typu Z, a więc z cieszącym oko dziecka "bajerem" takim jak automatycznie otwierane drzwi. Po trzecie zaś - pociąg jechał Centralną Magistralą Kolejową z prędkością 160 km/h!
To właśnie lokomotywy EP09, aż do 2009 roku, czyli do czasu objęcia regularnych kursów przez EU44 (zwanych popularnie Husarzami), były najbardziej prestiżowymi konstrukcjami na torach pomiędzy Warszawą, Gdynią, Poznaniem, Wrocławiem, Katowicami i Krakowem. Wydawało się, że jeszcze długo "dziewiątki" będą wozić pasażerów po Polsce, ale postęp techniczny był nieubłagany. Dług technologiczny, zaciągnięty w latach 80-tych XX wieku, dał o sobie znać po 40-tu latach. Obecności EP09 nie dało się już dłużej uzasadnić ekonomicznie. Nieprzypadkowo przetarg na Griffiny EU160, rozstrzygnięty w listopadzie 2023 roku, opiewał na 46 sztuk tej maszyny, czyli dokładnie tyle ile wyprodukowano EP09, z wyjątkiem utraconego egzemplarza w katastrofie pod Szczekocinami. Rok 2025 przyniósł pierwsze odstawienia tych elektrowozów, a do maja 2026 roku wyłączono ich ich z użycia łącznie dziesięć sztuk, z czego dwa już zezłomowano.
To właśnie w listopadzie 2023 roku zrodził się w mojej głowie szalony pomysł, aby razem z moim synem "złapać" wszystkie EP09 i zrobić sobie z nimi selfie. Realizacja tego projektu zajęła nam dwa i pół roku. Nie zawsze było łatwo. Im synek był starszy, tym coraz trudniej było znaleźć czasu na wspólne wyjście na dworzec. Bardzo często na peron podjeżdżała inna lokomotywa niż wynikało z obiegu. Wiele sztuk EP09, szczególnie z warszawskiej lokomotywowni, do Wrocławia nie przyjeżdżało prawie wcale. Po te egzemplarze jeździliśmy aż do Bohumina. Najdłużej zajęło nam "polowanie" na EP09-034. Był to egzemplarz, który dwa lata spędził w Mińsku Mazowieckim po pożarze w 2023 roku. Myślałem, że wyjazd do Mińska ze zgodą na wejście na teren zakładu to nasza jedyna szansa na pamiątkowe zdjęcie. Na szczęście na jesieni 2025 roku lokomotywa została naprawiona i wróciła do służby w krakowskim zakładzie PKP Intercity. Dzięki życzliwości dyspozytorów udało się przybyć na dworzec w ten jeden z rzadkich momentów, kiedy EP09-034 ponownie przybyła z pociągiem na swoją stację końcową we Wrocławiu... w ten sposób, po trzydziestu miesiącach szalonych eskapad, 19 kwietnia 2026 roku zakończyliśmy projekt selfie z synkiem i z wszystkimi EP09.
Najważniejszą pamiątką, która - jestem o tym przekonany - będzie miała wartość nie tylko sentymentalną, ale również historyczną, jest plakat który zaprojektowałem i wydrukowałem z zamiarem powieszenia w pokoju synka. Jego miniaturę możecie obejrzeć u góry strony.
Pod zdjęciem udostępniam też link do filmu, który dokumentuje spotkania z wszystkimi lokomotywami EP09.
Takie rzeczy tylko... na Brochowie!